Przeskocz nawigację

Archiwum kategorii: Uncategorized

Boże Narodzenie, Gdańsk 2011

Daje lico, krasi krzepę, nasza Łęcka Śliwowica!

Paulina, Białogóra 2011

Wybraliśmy się dzisiaj na chwilkę nad morze. Ja opisałabym to tak: Po pierwsze, panowało porażające zimno. Strasznie wiało więc z szyi ciągle urywał się szal i wtedy oczywiście było jeszcze zimniej (a przecież i tak było już ostro). Jakby tego było mało, padał obrzydliwy deszcz ze śniegiem. Na koniec fala zalała mi nogi. Do kolan kurna…Było FATALNIE!

Plaża, Białogóra 2011

Paulinka natomiast widziała to w sposób następujący: Wiała fenomenalna, orzeźwiająca bryza, która od razu przeczyściła mi płuca po wczorajszej posiadówie, na której mój chłopak ciągle dymił z koleżkami. Do tego padający śnieg z deszczem podświetlało od tyłu zachodzące słońce, co w rezultacie dawało wspaniałe efekty świetlne. Nawet zaczerwnieniony od zimna nos nie był w stanie zepsuć mi humoru…Było SUPER!

Imieniny, Boże Pole Królewskie 2011

Paulina, mistrz drugiego planu i ja, Frombork 2011

Bazylika Mariacka, Gdańsk 2008

Wbrew pozorom zdjęcie przedstawia środek dnia na ulicy Piwnej, a biała plama obok wieży to nie księżyc tylko słońce. Strach się bać…

Zalew Wiślany, Kadyny 2011

…ale nie w góralskich lasach tylko nad Zalewem Wiślanym! Czas spędzamy miło i produktywnie –> Zamek we Fromborku obeszliśmy już tyle razy, że Pałlinka daty pochówków kolejnych kanoników Warmińskich zna na wyrywki! Poniższa fotografia przedstawia Nas w planetarium. Dzięki pólgodzinnej projekcji moja dziewczyna zna już całą mapę nieba, wszystkie plamy na słońcu i krosty na księżycu…a o Janie Heveliuszu mówi wprost: nasz Janek…

Planetarium, Frombork 2011

Jean Michel Jarre, Ergo Arena, Sopot/Gdańsk 2010

 

W związku z różnymi, dziwnymi przypadkami nadinterpretowania moich wypocin, zmuszony byłem skasować większość wpisów. Od teraz już tylko obrazki i co gorsze głównie te, robione zarobkowo…

Autostrada A1.2011

W wieku pacholęcym, kiedy mój wzrok nie sięgał jeszcze ponad stół, miewałem często kłopoty z wymową pewnych wyrazów. Na mgłę mówiłem “gmła”, a na przejeżdżający tramwaj “bimbaj”. Na szczęście dużo się w tej kwestii ostatnio zmieniło i teraz idzie się ze mną dogadać.

Mgła. Gdańsk 2009

A tak przy okazji świąt…

Osobiście uważam, że W FOTOGRAFII NAJWAŻNIEJSZE JEST TO CZEGO NIE MA NA ZDJĘCIU. To moje prywatne fotomotto. Praca Dannego Wilcox Frazier’a jest przykładem, na to, że w fotografowaniu nie chodzi o robienie zdjęć, a o przekazywanie wiedzy, emocji , o podzielenie się wrażeniami…zdjęcia są tylko produktem ubocznym. Jak sam wspomina, Frazier pochodzi ze stron, które fotografował. Za ich pokazywanie zabrał się by zatrzymać na kliszy ludzi i miejsca, które wobec tragicznej sytuacji ekonomicznej zapewne przestaną niedługo istnieć. Tym, którzy znają Requiem, nie muszę chyba tłumaczyć jak bliskie jest mi to podejście.

Chociaż daleko mi do takich zdjęć… 

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.