Skip navigation

Monthly Archives: Październik 2008

Ponieważ postanowiliśmy z Robertem powymieniać się odbitkami pomyślałem sobię, że pokaże kilka zdjęć z moich podróży po „Matuszce Rasiji”.

Te pokazują podróż koleją Transsyberyjską. Niesamowite doświadczenie. Nawet mimo notorycznych remontów na naszych polskich torowiskach, żaden pociąg nie jedzie dłużej niż jeden dzień. Vostok, którym jechaliśmy z Moskwy do Pekinu jechał dni siedem, zatrzymując się na, najwyżej dwadzieścia minut, co trzy, cztery godziny.

Read More »

Nie jestem największym fanem ryb, naprawdę, nie lubię ich kulinarnie i nie podniecają mnie kompletnie na żywo. Są jednak wyjątki. Po pierwsze, podziwiam Walenie, którym udało się przez dwie godziny chować przede mną, właśnie wtedy kiedy miałem jedyną szansę w życiu, żeby je zobaczyć. Po drugie fascynują mnie Delfiny, bo mam wrażenie, że są od nas inteligentniejsze. 

Oceanarium, Genova 1999

No nie mogę się od tego uwolnić…obsesja jakaś czy co?

Złom, Gdańsk 2008

Od jakiegoś czasu mam straszną ochotę na złom…No właśnie…ZŁOM. To chyba nie jest normalne, że dorosły dobrze rozwinięty fotograf ma takie dziwne ‚ochoty’. Nie wiem co z tym zrobić.

Złom, Gdańsk 2008

Paulina, Szaleni Artyści, Gdańsk 2006

Uwielbiam to zdjęcie. Przedstawia Paulinę, muzyka orkiestry Vita Activa, chwilę przed koncertem w Stoczni. Było zimno, koncert się opóźniał,a Paulina stala w kolejce po gorącą kawę.

Idąc dzisiaj do pracy, obok piekarni, spotkałem starego znajomego, Michała, członka orkiestry Vita Activa. Była to instytucja, w której przyszło mi fotografować chyba najbardziej zdeterminowanych w swoim dążeniu do celu ludzi. Nie ma się im zresztą co dziwić, aby zostać muzykiem musieli najpierw pokonać największą przeszkodę jaką można sobie wyobrazić. Swoje ciało i umysł.

Read More »

Las, Gdańsk 2008

Poszedłem dzisiaj do lasu. Bo za mało się ruszam. Poza tym po ciężkim tygodniu i przed kolejnym takim samym, potrzebowałem trochę pooddychać. Podświadomie chyba, poszedłem dokładnie tą samą trasą, którą przed laty, jako dziecko chadzałęm z ojcem. Wzdłóż kościoła potem w kierunku Osiedla Młodych, odbiłem do góry, minąłęm kamień na którym ktoś wyrył epitafium jakiejś kobitki, potem aleja brzozowa i łąka na ul. Abrahama. Po drodze usiadłem sobie pod drzewem i posłuchałem otaczającej mnie leśnej rzeczywistości. Uwielbiam to. Read More »

To miał być normalny wpis, ale kilka chwil temu dotarła do mnie wiadomość o śmierci Taty moich dwóch przyjaciółek. Bez jego pomocy nie powstałby rozdział eseju nad którym aktualnie pracuję. Jego zaangażowanie pomogło mi odkryć kolejne nieznane historie Gdańska i jego mieszkańców. Bez niego nie powstałoby to i wiele innych zdjęć.

Requiem, Gdańsk 2007

Każdy kto studiuje w naszej szkole (przez grzeczność nie wymienię nazwy) wie doskonale, że organizowany tam co roku plener  jest sprawą dziwną. Tym dziwniejszą, że ostatnio nawet sami wykładowcy zadali sobie pytanie o sens tego zjawiska i skrócili je do dni sześciu. Dostajemy tam do rozwiązania różne zadania, które następnie realizujemy na różne dziwne sposoby.

Oto co na temat „kamuflaż” ma do powiedzenia duet: Miller i Ja. (mocno inspirowane radosną twórczością  Williama Lamson’a… ).

 

Kamuflaż, Gdańsk 2008

Są takie zdjęcia, które się kocha od urodzenia. Ich oczywiście. Jeszcze zanim trzepnie lustro aparatu wiesz już, że na kliszy masz rodzynka I klasy. Oczywiście każdy ma swoje „rodzynki” i swoich faworytów. Ja lubię jak na zdjęciu jest małe zamieszanie i dużo różnych elementów. U podstaw moich sympatii leży zapewne Gombrowiczowska teoria o schematyczności życia ludzkiego, w którą wierzę. Od urodzenia.

Aleja, Gdańsk 2005