Skip navigation

Las, Gdańsk 2008

Poszedłem dzisiaj do lasu. Bo za mało się ruszam. Poza tym po ciężkim tygodniu i przed kolejnym takim samym, potrzebowałem trochę pooddychać. Podświadomie chyba, poszedłem dokładnie tą samą trasą, którą przed laty, jako dziecko chadzałęm z ojcem. Wzdłóż kościoła potem w kierunku Osiedla Młodych, odbiłem do góry, minąłęm kamień na którym ktoś wyrył epitafium jakiejś kobitki, potem aleja brzozowa i łąka na ul. Abrahama. Po drodze usiadłem sobie pod drzewem i posłuchałem otaczającej mnie leśnej rzeczywistości. Uwielbiam to.

Po drodze przypominały mi się te rodzinne spacery sprzed lat. Pamiętam, że były co tygodniowym rytuałem. Ojciec pokazywał mi niesamowite miejsca, opowiadał o tym jak jego ojciec prowadzał go po tym samym lesie. On też wspominał swoje dzieciństwo, znajdowane w zarastających okopach resztki amunicji, niemieckie hełmy, świadectwo prowadzonych tu w 1945 roku walk. Czasami chodzili z nami moi koledzy ze szkoły, albo znajomi rodziców z ich dziećmi. Ha! to była zabawa! karabiny z patyków, plastikowa lornetka, niemcy, polacy… Dziecięca fantazja nie zna granic. Nie pamiętam kiedy byliśmy tam razem ostatni raz. 

Aleja Brzozowa, Gdańsk 1982

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: