Skip navigation

Więc po dłuższym zastanowieniu doszedłem jednak do wniosku, że są pewne pozytywy świąt. Na przykład ćwikła. Szczególnie ta robiona przez babcię. Kręci się po niej w oku łezka, a zatok nosowych równie dobrze nie czyści nawet ‚Kret’ w płynie. Trzeba Wam wiedzieć, że niestety lubię dobrze zjeść (…i popić też lubie dobrze po jedzeniu…). Piszę ‚niestety’ ponieważ na ogół nie potrafię sobie niczego odmówić. Nie jadam tylko ryb. Uważam, że śmierdzą. Poza tym jem chyba wszystko, i stąd mój brat bliźniak rosnący na brzuchu. Nie wyobrażam sobie życia bez:

  1. zrazów zwijanych i kaszy gryczanej w sosie grzybowym (grzyby zbierane oczywiście osobiście w lesie), 
  2. golonki w piwie,
  3. serów (chyba wszystkich, oprócz oscypków),
  4. zup: grzybowej z prawdziwków, ogórkowej (tylko w wykonaniu mojej babci), soczewicowej,
  5. marmolady pomarańczowej,
  6. krewetek, w każdej postaci,
  7. szyneczek, wędzoneczek, roladek z świńskiej pupy,
  8. MAKARONU! (Mamma Mia! o mały włos byłbym zapomniał!),
  9. Australijskiego wina białego, koniecznie półwytrawnego,
  10. drobiu, szczególnie drobiu w wykonaniu azjatyckim,
  11. wspomnianej już wcześniej ćwikły,
  12. śliwek w occie,
  13. korniszonów,
  14. gruszek w occie,
  15. kabanosów.

…istnieje uzasadnione prawdopodobieństwo, że lista ta będzie się stale powiększać.

Colour Magazine No1, Gdańsk 2008

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: