Skip navigation

Monthly Archives: Styczeń 2009

Księżniczka, Tczew 2009

Nie napiszę zbyt wiele. 

Jeżeli jest jeszcze cokolwiek, co może się wydarzyć, żeby utrudnić mi przygotowania do wystawy i dyplomu…to na pewno się wydarzy!…Nic mi nie idzie i ciągle coś jest nie tak. Aktualnie mam 38 stopni gorączki i zdycham na grypę…a zdjęcia nieoprawione. Nie wszystkie…część oprawiałem dzisiaj, ale pękły dwie szyby, więc w poniedziałek śmigam po nowe…Wszystko idzie nie tak jak powinno. A propos, Czy ktoś widział zaproszenia…bo miały być wydrukowane w środę, w zeszłą środę…

Zdjęcie powyżej zrobiłem w Tczewie, jeszcze zanim zapadłem na grypę. Przedstawia p.Teresę, która jako bajkowa księżniczka prezentowała swoje wdzięki na VI Wyborach Miss i Mister Złotego Wieku. Dobra impreza. Może kiedyś pokażę więcej zdjęć… Jak ciśnienie mi zejdzie…

Bez odbioru. 

Jestem pod wpływem obejrzanego dzisaj eseju Rivages Harrego Gruyaert’a. Kolory to teraz temat mi bliski. Po latach tułaczki po czarnobiałej stronie mocy wracam do koloru. Poza tym kolejna odsłona podróży za wschodnią granicę…

St.Petersburg, Rosja 2004

Dzisiaj rano, po raz pierwszy, miałem mały kłopot z odpaleniem auta. To dobry znak. Nadeszła zima, moja ulubiona pora roku. Szkoda, że tak późno, i na tak krótko.

Colour Magazine No2, okolice Kościerzyny 2008

Ze wspomnianym w poprzednim wpisie Kacprem odbyliśmy długą dyskusję na temat fotografowania i publikowania zdjęć. Nie wiem czy coś z tego wyjdzie ale postanowiliśmy spróbować opublikować kilka moich zdjęć, które osobiście uważam za niepublikowalne. Próbując naświetlić Kacprowi czego brakuje mi w codziennych (…i tych niecodziennych) wydawnictwach wskazałem na esej, który odbiega tematyką od większości znanych mi zdjęć. Nie wiem czy potrafiłbym w tak piękny i szczery sposób opowiedzieć o sobie i swoich uczuciach jak dwudziestoletni Matt Eich. (Jeżeli ten gość fotografuje tak dobrze dzisiaj, to jakie zdjęcia będzie robił jak będzie w moim wieku?!) Lubie takie eseje. Zdjęcia są w nim nieważne. Cała moc skupiona jest w temacie i w doskonałym do niego podejściu. Polecam…

P.S. Czy słuchaliście kiedyś John Surman’a Private City?…Nie?…oj, to bardzo niedobrze…

Taki tytuł przyszedł mi do głowy jak zmajstrowałem to zdjęcie…Dostałem ostatnio zlecenie na portret mojego kolegi Kacpra Kowalskiego, fotografa, architekta i paralotniarza, ale nie mogłem się powstrzymać przed zrobieniem tego zdjęcia nieco inaczej. Fotografowie, w większości, nie lubią gdy aparat skierowany jest na nich. Ja też tego nie lubię. Trudno więc fotografować taką osobę mając świadomość, że i tak nie sprosta się, w jej mniemaniu, zadaniu. Każdy przecież zrobiłby to po swojemu. Dlatego spróbowałem zrobić zdjęcie z lekkim przymrużeniem oka. Stąd posągowa postać i wzrok wlepiony w bezkres przestworzy. Tak powstał pomnik…

Kacper Kowalski, Skórcz 2008