Skip navigation

Monthly Archives: Marzec 2009

Kasia, Szaleni Artyści, Gdańsk 2005

Chciałem napisać o kilku sprawach niecierpiących zwłoki. Jak zwykle trochę ponarzekać, wspomnieć o nowej płytce…Wczoraj przez przypadek wpadłem na fotocasta zrobionego przez Adama Lacha dla Newsweek Polska. Wstrząsający

Reklamy

Colour Magazine No3, Sopot 2009

Wpadłem dzisiaj na chwilę do Sopotu. Mgła była niesamowita.

Jak co roku, z okazji międzynarodowego święta Bożen i Krystyn, odbywają się u nas w domu całotygodniowe obchody imienin mojej mamy, Bożeny. Ceremonia obowiązująca w tym tygodniu nie uległa zmianie odkąd sięgam pamięcią. Najpierw jest wielkie gotowanie, po którym następuje jeszcze większe spożywanie…

Imieniny, Gdańsk 2009

A ja upajam się Mozartem, Amadeuszem. Konkretnie koncertami fortepianowymi popełnionymi przez Mozarta w wieku pacholęcym. Znakomite wykonanie Davida Greilsammer’a i Suedama Ensamble. Smakowita muzyczka. Lagodnie czyści nieprzerywając snu. Kupiłem tą płytę bo przyciągneło mnie zdjęcie na okładce. Jak zawsze… 

Dzięcioł&Patunia, Gdańsk 2001

…Muszę sobie poprawić humor. W pracy burza. Zostałem stypendystą Marszałka ale nie dostałem tyle kasy ile potrzebuję. Pogoda jest świetna ale w połączeniu z burzą w pracy, doprowadza mnie do szału.

Dzisiejszy dzień spędziłęm ze związkowcami. Było fajnie i miło. Były petardy, jaja (ale nie zgniłe…), były gwizdy, syreny i dymy też były. Powiedzmy, że przemilczę fakt iż zaczęto beze mnie, a podobizna prezesa spłonęła żywcem jeszcze zanim dobiegłem z tramwaju…I tak było fajnie i nawet sobie trochę pospacerowaliśmy. Zdjęcia musiałem wysłać od razu, z miejsca, w oparach siarczanego dymu. Resztę dnia poświęciłem na powrót do domu przez kompletnie sparaliżowane i zakorkowane miasto. Teraz upuszczam sobie ciśnienia słuchając niezawodnego Mirage Klausa Schulze. 

Manifestacja, Gdańsk 2009

Poza tym chciałem napisać, że nie jestem największym fanem pozowanej fotografii portretowej, nie umiem, nie lubię, nie znam się zarobiony jestem…Uwielbiam złapać kogoś na ‚gorąco’, w biegu , w sytuacji, w której portret jest dodatkiem do ciekawej rozmowy, ciekawej sytuacji, w której się znajdujemy. Paolo Pellegrin chyba nie ma takich problemów jak ja i na tegoroczne Oskary zmajstrował serię TAKICH portretów…

…Szczęka opada, co?….

Różnie gadają…Jeszcze w trakcie mojej wystawy pojawiły się na jej temat różne opinie. Przyznaję, że w większości pozytywne. Okazuje się bowiem, że trafiłem na grunt podatny mimo, iż w ostatnich kilku latach podobnych do mojej inicjatyw fotograficznych pojawiło się w Gdańsku dużo. Na szczęście, ku mojej ogromnej satysfakcji, większość oglądających wystawę odczytała ukryte przeze mnie przesłanie dotyczące relacji pomiędzy miejscem, a ludźmi. Jeżeli mogę tak napisać/powiedzieć, zamierzone cele zostały osiągnięte! Bardzo fajnie o wystawie napisali pani Dorota Karaś z Gazety Wyborczej i pan Kuba Knera w Trojmiasto.pl. Obydwoje spędzili ze mną trochę czasu i dzięki temu mogli napisać więcej niż mówiła notka na rozsyłanym zaproszeniu. Bardzo zaskoczył mnie, promotor mojej pracy teoretycznej, pan Krzysztof Jurecki, który jeszcze zanim powiesiłem zdjęcia w galerii NCK’u twierdził, że są ckliwe i za bardzo nostalgiczne. Swoją opinię na ten temat powtórzył na obronie, chociaż tym razem mogłem się wobec komisji i zebranych gości obronić. I chyba mi się udało, bo kilka dni póżniej na swoim blogu K.Jurecki zamieścił TAKĄ opinię. Gorzej o mojej wystawie napisał pan Piotr Biegaj. Oczywiście trudno się spodziewać, że zadowolę wszystkich i wszystkie gusta, zaskakujące jest jednak to, że w całej recenzji mojej wystawy P.Biegaj właściwie nie zwraca uwagi na jej treść, a kontestuje jedynie sposób wykończenia wnętrza galerii. Nawet jeżeli ma rację, to i tak chciałbym usłyszeć co sądzi o treści zdjęć i o historiach za ich pomocą opowiedzianych, tymczasem ściany są szare, a zdjęcia wisiały za nisko…

Ogólnie, jeżeli mogę pozwolić sobie na małe podsumowanie, to sobie pozwolę: Bardzo dziękuję wszystkim, którzy przyłożyli się do tej wystawy, bo mam wrażenie, że nasza misja została spełniona. Mam nadzieję, że dzięki tym zdjęciom udało się uratować chociaż kilka historii i miejsc od zapomnienia. Jeżeli ktoś przyszedł do NCK oglądać ładne, ostre zdjęcia to napewno się zawiódł, bo ja takich po prostu nie robię. Większość ludzi przyszła chyba jednak po to by poczuć i zobaczyć starą znikającą atmosferę miasta. Z rozmów z nimi i kolejnych relacji wiem, że tą atmosferę poczuli. Koniec. Więcej się nie chwalę. Dziękuję wszystkim za przybycie, za pomoc, za dobre słowo. Jak Wy mnie tak…to ja już pracuję nad następnym tematem.

A propos tematu. Coraz częściej uświadamiam sobie, że po raz kolejny przegrywam walkę z samym sobą o powrót do koloru. Mam już w głowie zarys kolejnego eseju, i nie wyobrażam go sobie inaczej niż w czerni i bieli. Szkoda… 

Spotkaliśmy się w sobotę z Kacprem (w końcu!). Chłop jest zajarany jak paczka zapałek, no ale nie ma się co dziwić, jak bym wygrał taką nagrodę…to na bank przeszedłbym do Szwecji po wodzie…