Skip navigation

Przywiozłem w końcu do domu swój skaner i trochę starych, zakurzonych slajdów do skanowania…Aktualnie przekopuję się przez zdjęcia z Chin, z 2002 roku.

Dziewczynka na promie, Jangcy 2002

Podróż promem po Jangcy dzisiaj to zapewne zupełnie inne wrażenia niż nasze w 2002 roku. Wtedy tama Trzech Przełomów nie była jeszcze czynna i statki przepływały obok gigantycznego placu budowy. Sama rzeka płynęła jeszcze swoim starym korytem, wzdłóż którego ciągnęły się malowniczo położone wioski i pola ryżowe. Dzisiaj te same widoki zniknęły pod wodą, która przybiera po zamknięciu tamy.

Port w Chongquing, Jangcy 2002

Nasza podróż zaczęła się w Chongquing, najbrzydszym mieście, w jakim kiedykolwiek byłem. Nie wiem ile to miasto ma mieszkańców dzisiaj, ale nawet wtedy było to jedno z największych miast w Chinach. Wzdłóż brzegów rzeki po obudwu jej stronach ciągnęły się szare obrzydliwe wieżowce, nad rzeką oprócz mostów zwisały jeszcze kable kolejki linowej, którą wybudowano by usprawnić poruszanie się po mieście. Sam port również robił przygnębiające wrażenie – brudny, zaniedbany, ze specjalnym wagonikiem który zwoził pasażerów po stromym zboczu, aż do samego promu. Na zdjęciach widać również nasz prom, nie różniączy się niczym od tych, które z zatrważającą regularnością toną to tu to tam w całych Chinach i Azji. Ilość klas biletów promowych zależy od tego ilu i gdzie można podróżujących położyć. Najgorsza, na naszym promie, szósta (!!!), klasa jest dla pasażerów podróżujących w korytarzach na podłodze. Nam udało się kupić bilety na klasę trzecią – z pryczą w szesnastoosobowej kabinie. Zresztą to nie ilość osób w samej kabinie była problemem, tylko dostęp do toalet…Nie ma bowiem na statku toalet męskich i żeńskich, są koedukacyjne, a ponieważ do Chin prowincjonalnych nie dotarła jeszcze wtedy moda na osobne, zamykane kabiny toaletowe, to…hmmm…nawet nie uwierzycie na jak długo można swoje fizjologiczne potrzeby zahibernować…

Trzy Przełomy, Jangcy 2002

Wszelkie trudy i niewygody tej podróży wynagradzały jednak widoki za oknem oraz atmosfera na statku. W mojej młodości dostęp do tego typu widoków mieli wyłącznie czytelnicy National Geographic lub GEO. Trzy Przełomy, przez które przepływa wąska nitka Jangcy to jedno z najbardziej malowniczych miejsc na ziemi. Żółta rzeka robi się szeroka dopiero za tamą. Momentami nie widać nawet drugiego brzegu. Niestety na brzegach rzeki położonych poniżej tamy, zamiast pięknych widoków coraz częściej pojawiały się dymiące fabryki, co jak sądzę nie pozostawało bez wpływu na czystość tej części Chin. Dodatkową „atrakcją” w tym odcinku rzeki są przepływające co chwilę barki, głównie z węglem. Chińczycy to naród słynący z oszczędności i wynikającego z niej przeładowania dosłownie każdego środka lokomocji. Zapewne znane są Wam zdjęcia rowerów wiozących kilkadziesiąt beczek, albo jedną za to wielką czterodzwiową szafę, albo motocykli, na których mieści się cała rodzina z babcią i dziadkiem włącznie. W zgodzie z tą zasadą ładowane są również wspomniane węglowe barki na Jangcy. Ich „atrakcyjność” polega na tym, że są one praktycznie całkowicie zanurzone w wodzie. Nad wodę wystają jedynie burty ładowni i nadbudówka, w której mieszka załoga – reszta barki znajduje się pod wodą…

Dyskoteka na Promie, Jangcy 2002

Nasza podróż po Jangcy skończyła się w Anquig, skąd udaliśmy się do HuangShan, gdzie w restauracji u Pana Hu poczęstowany zostałem żywą żabą. Ale to już zupełnie inna historia!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: