Skip navigation

Tag Archives: Zosia

Zosia, Gdańsk 2013

Zosia zaczyna raczkować, chociaż mam czasami wrażenie, że prędzej się spionizuje. Wszyscy czekają na wiosnę. Wszyscy oprócz mnie. Moim zdaniem pogoda za oknem byłaby idealna gdyby napadało więcej śniegu, a temperatura spadła parę stopni poniżej zera…Oj, pojeździłbym sobie na saneczkach…

Tymczasem na zdjęciu powyżej, nasza córka gapi się na swoją matkę, skompana w promieniach zachodzącego słońca. Kiedy robiłem to zdjęcie, termometr na tarasie wskazywał 11,2 C.

Baks&Zosia, Gdańsk 2013

Paulina z Zofią, oraz ja w łazience, Gdańsk 2013

Zosia w łóżku, Gdańsk 2012

Zosia już w domu! po ponad dwóch tygodniach nasza córka wróciła ze szpitala. Co prawda to jeszcze nie koniec leczenia, a przed nami długa droga, ale przynajmniej jesteśmy razem!

Po pierwsze, Mama: Jestem z niej dumny!!! Nie marudziła, nie panikowała, nie szalała, była dzielna, silna i nawet nie przeklinała. Dzięki niej jestem teraz najszczęśliwszym Piotrem Wittmanem na całym świecie. Prawdziwa Matka Polka – zuch dziewczyna!

Paulina w czasie porodu, Gdańsk 2012

Po drugie…ale jakie drugie?!… Po najważniejsze! Zofia! Już jest! Oszaleję, co z niej za babka! Choć w Boga nie wierzę, to jak ten mi świadkiem takiej dziewuchy to ze świecą szukać! Ta uroda, ta aparycja, ten głos, te uszy, a nogi, a palce?!… palce takie długie, że na pewno zostanie znaną pianistką… co ja piszę! nie tylko znaną, najlepszą! No w ogóle, marzenie! Taka z niej dziewucha, że z mamy wyszła z gotową fryzurą! ale co to za fryzura! Te włosy, te loki…no tata po prostu pęka z zazdrości. Normalnie Zośkoszał! Nic tylko czekać jak pod drzwiami zacznie się ustawiać kolejka absztyfikantów. Mówię Wam, Królowa!

Zosia kilka sekund po urodzeniu, Gdańsk 2012

P.S. Jak się zapewne wszyscy domyślili, jak każdy ‚nowotata’, ja również oszalałem na punkcie swojej córeczki…