Skip navigation

Dzisiejszy dzień spędziłęm ze związkowcami. Było fajnie i miło. Były petardy, jaja (ale nie zgniłe…), były gwizdy, syreny i dymy też były. Powiedzmy, że przemilczę fakt iż zaczęto beze mnie, a podobizna prezesa spłonęła żywcem jeszcze zanim dobiegłem z tramwaju…I tak było fajnie i nawet sobie trochę pospacerowaliśmy. Zdjęcia musiałem wysłać od razu, z miejsca, w oparach siarczanego dymu. Resztę dnia poświęciłem na powrót do domu przez kompletnie sparaliżowane i zakorkowane miasto. Teraz upuszczam sobie ciśnienia słuchając niezawodnego Mirage Klausa Schulze. 

Manifestacja, Gdańsk 2009

Poza tym chciałem napisać, że nie jestem największym fanem pozowanej fotografii portretowej, nie umiem, nie lubię, nie znam się zarobiony jestem…Uwielbiam złapać kogoś na ‚gorąco’, w biegu , w sytuacji, w której portret jest dodatkiem do ciekawej rozmowy, ciekawej sytuacji, w której się znajdujemy. Paolo Pellegrin chyba nie ma takich problemów jak ja i na tegoroczne Oskary zmajstrował serię TAKICH portretów…

…Szczęka opada, co?….

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: