Skip navigation

Żeby nie było zbyt depresyjnie po ostatnim wpisie, pomyślałem sobie, że podzielę się z Wami wrażeniami z dnia wczorajszego. 

W tonacji zachodzącego słońca, Pawłowo 2009

Nie lubię świąt, mam tak od maleńkości, a im bardziej się one komercjalizują tym większą pałam do nich nienawiścią. Święta Bożego Narodzenia, i Wielkanoc wywołują we mnie wzmożoną agresję i zielonokrwiste torsje. Pewnie jestem głupi, ale Święta Zmarłych też nie rozumiem. Bardziej postępowe społeczeństwa, w których nie funkcjonuje przysłowie, że „…o zmarłych nie wolno mówić źle”, już dawno zorientowały się, że wymuszone wspominki, szczególnie te dotyczące na przykład znienawidzonej teściowej, czy ojca sadysty, raczej nie prowadzą do niczego dobrego i aby nawet z tych najgorszych wspomnień  trochę dobra jednak wydobyć, wolą raczej bawić się na całego, przyozdabiać okna dynią i obdarowywać bogu ducha winne dzieci mocą słodyczy. Ci, którzy naprawdę chcą powspominać nie potrzebują specjalnie do tego celu wyznaczonej daty. Ot co…

Niestety w naszym narodzie siła tradycji jest zniewalająca. Chrzcimy, bo nas chrzcili, do kościoła łazimy bo rodzice też łazili i tak jak my podpierali ściany, kompletnie nie zwracając uwagi na nudny ceremoniał powtarzany co tydzień. Każdego 1 listopada miliony Polaków lezą na cmentarz. Przy każdym grobie spędzamy tylko pięć minut, no czasami może siedem i sru…dalej do następnych zeszłych członków rodziny. Raz, raz, na jednej nodze byle postawić świeczkę i wykonać kilka ruchów grabkami. Na zadumę nie ma czasu, bo spóźnimy się na autobus. Efekt jest taki jak na zdjęciach Roberta –> grill, piwo, szczanie w krzakach i chińskie gówno-mydło-i-powidło do wyboru do koloru…

…Wczoraj na największym gdańskim cmentarzu starałem się zrobić zdjęcie zadumy. Ilustrację taką. Wyobraźcie ją sobie. Ktoś siedzi/stoi nad grobem, nie odpala świec, nie grabi, nie gada przez komórkę, nie pali peta gaworząc z wujkiem Zenkiem o operacji wrzodów cioci Krysi. Trudna sprawa.

Obiad, Pawłowo 2009

Na szczęście po grobach odwiedziliśmy rodzinę w podgdańskim Pawłowie. Wszyscy usiedli razem do stołu, był barszcz, meeeega pierogi i pieczony schab. I chociaż nikt zmarłych zabardzo nie wspominał, a raczej wszyscy się chichrali. Dopiero tam poczułem atmosferę święta. Na tą okoliczność zrobiłem kilka zdjęć, które mi trochę przypominają renesansowe malarstwo holenderskie…

…ale pewnie się mylę.

 

 

Advertisements

One Comment

  1. jeśli się mylisz to ja razem z Tobą … 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: